Conrad Detrez „l’autobiographie hallucinée” (cz. 1)

Conrad Detrez „l’autobiographie hallucinée” (cz. 1)

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Urojona, fantasmagoryczna, obłędna, zwariowana, wyśniona, przywidziana… Taka również, ale nie – dokładnie taka, jest autobiografia Detreza. Bo to po prostu „l’autobiographie hallucinée” – autobiografia powstała pod wpływem halucynacji, a jednocześnie – „dziwna”, „obłąkana”. Terminem tym określa się trzy książki opublikowane na przestrzeni czterech lat: Ludo (1974), Les Plumes du coq (1975) i L’Herbe à brûler (1978).

„Każda z jego powieści jawi się jako ogniwo rozległej autobiografii, transponowanej w plan mityczny, ale silnie zakorzenionej w naszej epoce i rezerwującej znaczące miejsce wydarzeniom przeżytym przez autora, tak w Belgii, jak i za granicą. Dzieło zaangażowane – powiedzieli niektórzy, co znajduje poświadczenie w esejach politycznych; ale gdy tylko wchodzimy w domenę powieściową, część wyobrażeniowa jest na tyle duża, że chodzi raczej, w tym wypadku, o oznajmienie rozczarowania niż o rzeczywiste wyznanie wiary; przyjęty przez autora burleskowy ton potwierdza dystans, który [Detrez] przyjmuje wobec przeżytych doświadczeń; jego ironia nie oszczędza nikogo, najmniej – jego samego.”

– Robert Frickx, Conrad Detrez,
http://www.servicedulivre.be/servlet/Repository/Conrad_DETREZ.PDF?IDR=6551
(s. 3). Tłumaczenie: Katarzyna Panfil.

http://www.revuemasques.fr/Hd-Actu-debuts/Doc-E2-.jpgMówi się, że biografia Conrada Detreza (1937-1985) przebiegła pod znakiem Boga, polityki i miłości. I rzeczywiście jest to chyba najlepsze skrótowe scharakteryzowanie tego, co determinowało postępowanie autora Ludo. W ciągu swojego stosunkowo krótkiego życia (47 lat) Detrez zdążył wypróbować kilka życiorysów, ale mniej więcej w połowie tego życia (24 lata) dokonał się największy przełom: oto Detrez występuje z seminarium duchownego i wyjeżdża do Ameryki Południowej, do Brazylii. Temu przebudzeniu politycznemu (wyjazd pod wpływem rozmów z zagranicznymi studentami o sytuacji w krajach trzeciego świata) towarzyszy odkrycie własnej (homo)seksualności. Chociaż początkowo Detrez żył w Brazylii raczej spokojnie – pracował jako nauczyciel, to jednak wydarzenia polityczne skłoniły go do podjęcia działalności w brazylijskiej opozycji[1], za co był torturowany i wydalony do kraju… Znalazłszy się znów na rodzinnej ziemi, Detrez zaczął pisać, następnie wyjechał jako nauczyciel do Algierii, potem – jako korespondent Radia i Telewizji Belgijskiej – do Lizbony (przebywał tam podczas rewolucji goździków), wreszcie – do Nikaragui jako ambasador Francji.

Odnosi się wrażenie, że tam, dokąd trafiał, zawsze dopadała go Historia. Pierwsze jej doświadczenie wiąże się dla niego z dzieciństwem, wypadającym w czasie II wojny światowej:

„A więc bombardowania, ewakuacja rannych. W piwnicach gromadzi się rodziny. Tu się krwawi, płacze, jęczy. Mój ojciec jest nieobecny, moja matka szaleje”

– fragment Ludo, cyt. za: José Domingues de Almeida, Conrad Detrez: l’hallucination en guise d’histoire,
http://ler.letras.up.pt/uploads/ficheiros/5951.pdf
(s. 224). Tłumaczenie: Katarzyna Panfil.

Wspominałam już, że Detrez planował zostać księdzem. Jednak, jak pisze José Domingues de Almeida, jego wystąpienie z seminarium nie oznacza definitywnego zerwania z wiarą ani z ukształtowanym przez religię sposobem myślenia:

„(…) nie należy lekceważyć silnego i trwałego wkładu religii we wzbogacenie jego autofikcji. Detrez był obyty z konfesjonałem, z badaniem sumienia, z żalem za grzechy, z praktykami pokutnymi. Introspekcja znajduje się w centrum jego pisarstwa i jego życia. Pierwszy pocałunek z Alphonsine, gdy narrator L’herbe a brȗler był tylko małym seminarzystą w Saint-Rémy, pociąga za sobą wyrzuty sumienia, pójście do spowiedzi:

Ksiądz nalegał, grzebał w mojej duszy. Starał się – jak mówił – wykryć we mnie najgłębsze i najdalsze korzenie zła, wyodrębnić, wyciągnąć na jaw z zakamarków mojego bytu ostatnią cząstkę grzechu. Mój grzech był wielki; był jak bestia z wieloma głowami i mackami wszelkich rozmiarów […]. Wypleni zło, całe zło – tak szeptał – zejdzie w głąb mojego sumienia […]

Uznanie podczas karnawału w Rio – za sprawą Fernanda – swojej homoseksualności, dotąd ukrytej, pociąga za sobą natychmiastową konieczność [odbycia] niepotrzebnej i nieskutecznej Środy Popielcowej. Kochankowie żyją odtąd w neurotycznym i mechanicznym schemacie grzech–spowiedź:

Modlitwa i sperma, krew, ból, ten okrutny ból między udami, kłótnie i słowa miłości, potem te spowiedzi, te pokuty, te komunie święte i od nowa grzech, uściski, łzy, ekskrementy. Potem znów skrucha, a w sześć dni później – [jesteśmy] wyczerpani, pokonani i jeszcze namiętniej zakochani niż kiedykolwiek – złorzeczenia i bluźnierstwo.”

– José Domingues de Almeida, Conrad Detrez: l’hallucination en guise d’histoire,
http://ler.letras.up.pt/uploads/ficheiros/5951.pdf
(s. 222-223). Tłumaczenie Katarzyna Panfil.

Na podobną obserwację natrafiamy także w analizie Robina Lefere’a:

„Kilka stron dalej obserwujemy kontr-sylwetkę «Amerykanina», którego ciało oraz zażyłość ze zwierzęciem domowym są opisane ze wstrętem :

Jego brzuch się plisował, fałdy mięsa tak białego, że wydawało się chore, pozbawione krwi, nadymały jego biodra. (…) Ogon spaniela drżał między bezwłosymi i miękkimi udami właściciela. Amerykanin śmiał się. W życiu nie asystowałem przy bardziej pogańskiej scenie. (s. 93-4)

Do odwrócenia stereotypu związanego z kolorem skóry – białość staje się tutaj chorobliwa, tym bardziej, że wiąże się z nadmiarem ciała, które byłoby rewelatorem cywilizacji chorej od swojego materialnego dobrobytu – dołącza się paradoksalne ponowne przyporządkowanie «chrześcijańskości» i «pogańskości».”

– Robin Lefere, L’Amérique latine dans l’oeuvre romanesque de Conrad Detrez,
http://www.cairn.info/revue-de-litterature-comparee-2001-3-page-471.htm
(s. 476). Tłumaczenie: Katarzyna Panfil.

 

Jak pewnie zauważyliście, w tej notce chętniej niż dotychczas cytuję teksty krytyczne. A to z dwóch powodów. Po pierwsze: dzieło Detreza jest naprawdę ciekawym materiałem do interpretacji, a analizy, na które natrafiłam, zdają się bardzo celne. Po drugie… Ten drugi powód jest bardziej przyziemny: powieści Detreza znam na razie fragmentarycznie – z antologii i z takich właśnie opracowań. Chcąc zamieścić tutaj w miarę reprezentacyjną próbkę jego twórczości, uciekam się do różnych środków. Dlatego też w kolejnej notce zamieszczę garść wyszperanych w różnych miejscach cytatów.


[1] Detrez działał w opozycyjnym wobec reżimu Fidela Castro «Movimiento Democratico Brasiliero».

Print Friendly