Joseph Andras De nos frères blessés (O naszych zranionych braciach)

Joseph Andras De nos frères blessés (O naszych zranionych braciach)

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Dziś szybkie spojrzenie na książkę uhonorowaną tegoroczną Prix Goncourt. Przyznanie nagrody Josephowi Andrasowi za De nos frères blessés (O naszych zranionych braciach) było sporym zaskoczeniem. Kolejną niespodzianką jest odmowa przyjęcia nagrody – Joseph Andras swoją decyzję tłumaczy nieprzystawaniem jego koncepcji literatury do idei konkursu i rywalizacji. Wielu spekuluje, że „Andras” to pseudonim jakiegoś znanego pisarza, który powtórzył manewr Romaina Gary’ego – jak pamiętamy, był on jedynym pisarzem dwukrotnie nagrodzonym Prix Goncourt (raz pod własnym, raz pod przybranym nazwiskiem). Zastanawiano się też, czy Andras w ogóle istnieje (nie wiem, kto miałby tę powieść napisać, jeśli nie jakiś „byt ludzki”). Dlatego jego redaktorka zapewnia, że Andras to człowiek z krwi i z kości, który jednak bardzo sobie ceni prywatność…

https://campvolant.files.wordpress.com/2014/03/11107.jpg?w=529

Tak czy siak, jego książka to kolejny ciekawy głos na temat historii Algierii (dość problematycznej dla Francuzów) oraz na temat terroryzmu. Bohaterem powieści Andrasa jest postać historyczna, Fernand Iveton, członek Komunistycznej Partii Algierii, zgilotynowany za próbę zamachu terrorystycznego. Co w tej sprawie jest szczególnie bulwersujące, to fakt, że wszystko wskazywało na jego niechęć do dokonywania krwawego zamachu – zarówno wybór miejsca podłożenia bomby (nieużywane pomieszczenie), jak i pory jej detonacji (19:30, podczas gdy praca w fabryce kończyła się o 16:30). Podłożenie bomby miało być (hucznym) głosem przeciwko kolonializmowi oraz za wolnością Algierii. Ponieważ bomba podłożona przez Andrasa nie zdążyła wybuchnąć, a jego intencją nie było zabijanie, panowało przekonanie, że w jego przypadku zostanie zastosowane prawo łaski. Jednak przekonanie to nie sprawdziło się. Podobno Iveton, zanim go zgilotynowano, powiedział: „Życie jednego człowieka, moje, mało się liczy. To, co się liczy, to Algieria, jej przyszłość”.

Fragmencik:

Dwie? Ach, to niemożliwe. Wziąłem tylko tę torbę, zobacz, jest za mała, zmieści się tu tylko jedna bomba. A poza tym majster ma mnie na oku, zauważą, jeśli wrócę z inną torbą. No, serio, uwierz. Fernand podnosi do ucha jedno z pudeł: cholerny hałas, co, tik-tak, tik-tak, tik-tak, jesteś pewna, że…? (Joseph Andras, De nos frères blessés, Actes Sud, Paris 2015, s. 10, tłum. Katarzyna Panfil)

Fragment po francusku do przeczytania na stronie wydawcy.

Print Friendly